Moja praca nie zawsze dla wszystkich jest taka oczywista… poruszam sie w obszarze biznesowym, prowadzę od 10 lat firmę i współtworzę inne, ale… moja praca to nie tylko tabelki, startegie, cele, plany. To również praca z energią, z kartami mocy, z intuicją… jedno drugiego nie wyklucza, wręcz przeciwnie i to właśnie najbardziej mnie odżywia.
Ide czasem za tym co sie akurat pojawia, co mnie pociagnie. Wczoraj tak było z… kasztanami. Szłam na pocztę wysłać hmm…mozna obiektywnie powiedzieć „trudny” list. Było to wezwanie do zapłaty wysylane do klientow, którzy zalegają juz dosyć długo i niestety nie są otwarci na rozmowę, dialog. Kolejna lekcja stawania za swoim. Potrzebna. Jednak czasem chcąc nie chcąc duzo emocji się wokół takich historii tworzy. A one zbędne są w biznesie, w takich wypadkach. Warto racjonalnie….warto, ale nie zawsze sie udaje. Niosąc go pomyślałam, że życzę sobie, zeby nie ani list ani ta sytuacja nie niosla za sobą ciężkiej energii dla nikogo, że już wystarczy, jestem w innym miejscu i… idę dalej, co nie oznacza, że rezygnuje z uczciwego rozliczenia się za wykonane usługi.
I tak idąc „wpadłam” pod kasztana – w około mnostwo ich leżało. Bez wiekszego namyslu wzięłam dwa i tuz przed wyslaniem położyłam na kopercie (mina Pani z poczty – bezcenna). Intencja – oczyszczenie ze zbędnej emergii: złości, strachu, lęku. Od razu lżej i radośniej.

Taki zupełnie spontaniczny, intuicyjny rytuał. A Wy macie jakieś swoje rytuały? Zdarzają się Wam takie sytuacje? 🙂
Pięknej soboty!
Asia